Trudno sobie wyobrazić, że poza doświadczonymi analitykami, którzy badają różne scenariusze kataklizmów, są tacy obywatele, którzy mogli być przygotowani na pandemię koronawirusa. Przeciętny człowiek był zaskoczony i z dnia na dzień właściwie zaczęliśmy się zastanawiać nad tym, co będzie dalej. Rozpoczęły się szturmy na sklepowe półki celem przygotowania zapasów.

Okazuje się jednak, że na całym świecie funkcjonują ludzie, którzy nieustannie myślą o takich ekstremalnych sytuacjach i przygotowują się na najgorsze. To tzw. prepersi, którzy z pewną obojętnością nawet przyjęli informacje o szerzącej się epidemii i w ogóle nie zastanawiali się nad robieniem zakupów.

Otóż survivalowcy od wielu lat stale ulepszają swoje schrony i regularnie uzupełniają zapasy. Kto wie, może wszyscy, zamiast beztrosko żyć i oddawać się rozrywce w gry takie jak gry hazardowe hot spot powinniśmy jednak brać pod uwagę jakieś nawet futurystyczne scenariusze? Może w końcu każdy z nas będzie mieć schron w jakimś bezpiecznym miejscu?

Paranoja, czy realne zagrożenie?

Oczywiście każdy z nas albo oglądał filmu o takich ludziach, albo słyszał o grupach aktywistów, którzy przygotowują się na koniec świata. Od razu mamy przed oczami sceny z filmu Mad Max albo podobnych nakręconych w stylu post apokaliptycznym. Oczywiście takie postawy są traktowane raczej z przymrużeniem oka, a nierzadko kwitowane po prostu cynicznym uśmieszkiem.

Szybko jednak rzeczywistość to zweryfikowała takie zagrożenia i przygotowanie społeczeństwa do tak dużych wyzwań. Z dnia na dzień obserwowaliśmy wzrost zachorowań, a w końcu pojawiła się informacja o lockdownie. Przed sklepami zaczęły się pojawiać bardzo długie kolejki, a do spożywczych sieciówek można było chodzić z uwzględnieniem ograniczenia klientów.

Obserwując takie obrazy w wiadomościach, na pewno niejeden prepers uśmiechał się z politowaniem. W końcu w tej sytuacji oni są górą. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest złoty środek i unikanie przesady w każdej materii. Nie ma sensu przecież na wyrost się zamartwiać, bo tak naprawdę nie wiemy, co będzie.

Czy warto zostać prepersem?

Idąc dalej tym tokiem rozumowania, w dzisiejszych czasach trzeba być świadomym tego, że sytuacja może się niezwykle dynamicznie rozwinąć i to na wielu płaszczyznach. Jak widzimy, wystarczy kilka tygodni, aby wszystko się zmieniło w sferze:

  • zagrożenia zdrowotnego,
  • gospodarki,
  • innowacyjnych technologii.

Jak więc uniknąć takiego wielopłaszczyznowego zagrożenia? Warto być gotowym na zmiany i odpowiednio się zabezpieczyć. Nawet wtedy, gdy raczej obca jest nam postawa survivalowca, powinniśmy mieć na pewno w domu trochę bardziej rozbudowaną apteczkę. Powinny się tam znajdować lekarstwa, oczywiście z optymalną datą ważności. To muszą być antybiotyki o szerokim spektrum działania, środki przeciwbólowe i oczywiście bandaże.

W sytuacji, gdy jest wprowadzony na przykład stan wyjątkowy, musimy mieć świadomość, że nie zawsze będziemy mieli dostęp do lekarza pierwszego kontaktu. Wtedy sami musimy sobie poradzić na przykład z jakimś przypadkowym zranieniem. Zatamowanie krwotoku lub usztywnienie złamanej kończyny to umiejętności, które powinniśmy znać, nie mówiąc już o zastosowaniu sztucznego oddychania.

Musimy być gotowi na zmiany

Należy też oczywiście wykazać gotowość do zmian w sferze zawodowej. Nie do zaakceptowania jest postawa reprezentowana obecnie, gdy wielu pracowników po prostu nie chce pracować zdalnie lub mówi, że się do tego nie nadaje. W sytuacjach ekstremalnych nie mamy wyjścia i musimy się zaadaptować.

Poza tym jako ludzie cywilizowani musimy być gotowi na kontakt z nowszymi technologiami i ograniczenie naszej intymności. Chodzi, chociażby o pomiar naszej temperatury z użyciem nowoczesnych gogli VR lub konieczność korzystania z aplikacji informujących o zachorowaniach.